O autorze
Jestem ekonomistką, zajmowałam się problemami rynku pracy, ekonomii społecznej, edukacji oraz prowadziłam portal internetowy z branży nieruchomości.

Od 2015 roku jestem Posłanką.
Pracuje w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny i Komisji Polityki Senioralnej.

Dobra organizacja i zarządzanie pracą to fundament do osiągnięcia sukcesu.

Mieszkam we Wrocławiu, mam dwóch synów, którzy codziennie przypominają mi, że nie ma rzeczy niemożliwych. A ich przyszłość, pośrednio uzależniona jest od sprawnie funkcjonującego, demokratycznego Państwa. Trzeba tylko otworzyć się na rzeczy nowe, wyeliminować uprzedzenia i przede wszystkim rozmawiać - to podstawa każdego kompromisu.

Każdy z nas zasługuje na awans społeczny a Państwo powinno w tym pomagać swoim obywatelom.

„Przechowalnie” zamiast dodatkowych miejsc w żłobkach!

PiS chce zmienić formę działania klubów dziecięcych i ułatwić ich tworzenie. Brzmi nieźle - szkoda tylko, że kosztem bezpieczeństwa i komfortu naszych dzieci. Czy uda się powstrzymać PiS przed stworzeniem przechowalni dla dzieci zamiast żłobków? Czy rząd Beaty Szydło zacznie w końcu gospodarnie zarządzać budżetem, na który składają się wszyscy Polacy?

"Nie ma żadnego powodu, żebyśmy radykalnie obniżyli standard jakości naszego życia, życia Polaków" - podkreślił na sobotnim kongresie prezes PiS.
Prezes jedno a Rząd swoje !

Obecnie w Sejmie procedowany jest projekt ustawy prowadzony przez ministra Bartosza Marczuka, który dwoi się i troi, żeby przypadkiem zainteresowani nie dowiedzieli się, co PiS tak naprawdę szykuje naszym dzieciom. W swych wystąpieniach minister Rafalska wielokrotnie obiecywała zwiększenie liczby miejsc w żłobkach, ale program 500+ pochłonął już większość środków na politykę rodzinną. W Ministerstwie szacowano, że liczba miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 wzrośnie ze 100 tys. obecnie do ponad 230 tys. w ciągu dwóch, maksymalnie trzech lat, a cena czesnego zmaleje z tysiąca do około 400 zł. Pomysł szlachetny, tylko jak go zrealizować, skoro minister Morawiecki nie zamierza dołożyć do budżetu minister Rafalskiej dodatkowych środków?
Realia są bezwzględne, minister Morawiecki nie da pieniędzy.
Jeśli ich nie będzie a pani Minister obiecała zwiększyć ilość miejsc w żłobkach, to… zrobi to nawet kosztem bezpieczeństwa dzieci. Tym razem Minister postanowiła zaoszczędzić, zmieniając przepisy tak, że powstaną przechowalnie zamiast żłobków.
Pierwszy pomysł dotyczył zwiększenia liczby miejsc dla dzieci pozostających pod opieką jednego opiekuna w żłobku. Proste ale skrajnie niebezpieczne! Gdy o tym pomyśle dowiedzieli się rodzice dzieci „żłobkowych” oraz pracownicy ośrodków, to zaprotestowali wychodząc na ulice i wysłali Rząd do…żłobka. Odnieśli sukces, choć chwilowy. W efekcie minister Rafalska natychmiast wycofała się z tego pomysłu. Ale niestety ta sytuacja nie zakończyła kombinowania finansowego rządu kosztem bezpieczeństwa najmłodszych dzieci. Kreatywność Ministerstwa, które proponuje, aby Klub dziecięcy zamienić w „przechowalnie” - zaskoczyła i zmroziła wszystkich.
Obecnie na stronie Ministerstwa można przeczytać: ”Klub dziecięcy zapewnia dzieciom opiekę w warunkach zbliżonych do warunków domowych, dzięki temu dziecko czuje się bezpiecznie, a odpowiednio przygotowana kadra pomoże mu się szybciej rozwijać. Czyli forma opieki wprowadzająca do 5 godzin maksymalnie”.
Po zmianie zaproponowanej przez PiS dzieci będą mogły przebywać do 10 godzin - czyli jak w żłobku, z możliwością wydłużenia tego czasu.
Czym zatem będzie różnić się żłobek od klubu dziecięcego?
Tutaj dotykamy sedna sprawy i odgadujemy skrzętnie skrywane tajemnice ministra Marczuka. Różnica będzie zasadnicza i dotyczyć będzie głównie bezpieczeństwa dzieci.
Tak, bezpieczeństwa, które powinno być zapewnione.
PiS chce oszczędzić pieniądze z budżetu na bezpieczeństwie najmłodszych dzieci.
Dzisiejsze przepisy dają narzędzia zabezpieczające przed patologią i eliminujące zachowania zagrażające bezpieczeństwu dzieci. Proszę pamiętać, że mowa o dzieciach w wieku do lat trzech. To dzieci z różnymi potrzebami, na różnym etapie rozwoju i każdy rodzic wie, że różnica pomiędzy 13-miesięcznym dzieckiem a 2,5 latkiem jest ogromna. Powinna o tym pamiętać minister Rafalska i „fachowiec” od przedszkolaków – minister Marczuk!
Dotychczas jeden opiekun w klubie dziecięcym mógł się zajmować maksymalnie ośmiorgiem dzieci - to zostaje, ale dwukrotnie zwiększa się ilość czasu, kiedy dzieci pozostają pod opieką.
To właśnie ten pomysł w żłobkach spowodował protesty rodziców na ulicach polskich miast. Ale opiekunowie dzienni nie mają swoich związków zawodowych, więc nie ma kto powstrzymać tych szkodliwych i wręcz bezmyślnych regulacji. Kolejne proponowane przez polityków PiS zmiany są jeszcze bardziej przerażające.
Nie będzie potrzebny odbiór ani Sanepidu ani Straży Pożarnej, by… otworzyć klub.
Dzisiaj przepisy dopuszczają powierzchnię 16 m2 dla 3 do maksymalnie 5 dzieci - po zmianie przepisów, na tę samą powierzchnie przypadnie ósemka dzieci!
Dzisiaj w żłobku obowiązkowe są co najmniej dwa pomieszczenia - w klubie wystarczy jedno. Już niedługo na 16 metrach zostanie stłoczonych ośmioro dzieci w wieku od 13 miesięcy do trzech lat, plus jeden opiekun będą przez 10 godzin walczyć z różnymi potrzebami naszych najmłodszych. Wyżywienie w żłobku jest obowiązkowe, w klubie nie ma tego obowiązku, ale trudno sobie wyobrazić dziecko bez posiłku przez 10 godzin. A jeśli będzie posiłek, to gdzie zostanie przygotowany? W tym jednym pomieszczeniu, w którym dodatkowo nie potrzebny jest odbiór SANEPIDu? W pomieszczeniu, w którym część dzieci próbuje drzemać, część się bawi, a reszta załatwia sprawy fizjologiczne.
Zmianami objęte są również kompetencje i kwalifikacje opiekunów. Jaka jest różnica między pracownikami żłobka i klubu? W żłobku zatrudnia się wyłącznie osoby z doświadczeniem w pracy z dziećmi, w klubie… takiego obowiązku już nie ma. W żłobku na 20 dzieci trzeba obowiązkowo dodatkowo zatrudnić pielęgniarkę lub położną, w klubie dzieci może być nawet 30, ale pielęgniarki czy położnej być już nie musi.
Proponowane zmiany są przerażające i budzą niepokój wśród rodziców, szczególnie tych, którzy nie mieli szczęścia w rekrutacji do żłobka. A w samym tylko Wrocławiu problem dotyczy ponad 1400 maluchów dla których zabrakło miejsc w żłobkach. To dla wielu ich mam oznacza brak możliwości powrotu do pracy, a z czasem wykluczenie z rynku pracy - albo dodatkowe koszty w prywatnych klubach dziecięcych na co mogą sobie pozwolić nie wszyscy.
Kto weźmie odpowiedzialność za funkcjonowanie tych przechowalni?
Czy Pani Minister na pewno wie, co robi minister Marczuk?
Jeśli na straży bezpieczeństwa mają stać rodzice, obywatele, to czy Państwo spełnia swoją rolę w tym zakresie?
Nie oszczędzajcie na najmłodszych!
Nie pozwolimy na to!
Trwa ładowanie komentarzy...