Emerytury w Polsce - pic na wodę i demontaż

Praca polityka ma sens tylko wtedy gdy, służy ona ludziom. Nie ma lepszego sposobu na poznanie potrzeb obywateli niż dialog. A kiedy diagnoza jest jasna trzeba konsultacji ekspertów by wyciągnięte wnioski były kompromisem i uwzględniały potrzeby jak najszerszej grupy osób.

Przy tworzeniu prawa to podstawa, aby prawo nie dyskryminowało obywateli a rozwiązywało potrzeby szerokiej grupy. Właśnie dlatego Nowoczesna przeprowadzała konsultacje ekspertów w zakresie przyszłości systemów emerytalnych. Miałam przyjemność w nich uczestniczyć i o nich dzisiaj wpis.



Rządy w Polsce mają tendencję do zmieniania wszystkiego gdy już dojdą do władzy. Często nie po to by coś poprawić, tylko by coś przestawić - tak dla samej zmiany.
Trochę jak małe dzieci, które nie mogą się powstrzymać przed włożeniem palca w tort i spróbowania kremu z góry.
Nie inaczej jest z tematem emerytur.

Jak jakikolwiek obywatel może być pewien swoich świadczeń, jak może nie bać się o swoją przyszłość w momencie, gdy co wybory zmieniany jest wiek emerytalny, zasady przechodzenia na emeryturę, zmiana stosunku otwartych funduszy emerytalnych wobec ZUS? Do tego dochodzi jeszcze IKE, IKZE, a w najbliższym czasie minister Morawiecki chce dorzucić IKE II - jak tu się nie pogubić?

Faktem jest, że aktualny system jest zły - to już właściwie karykatura systemu z 1999 roku i trzeba wprowadzić w nim zmiany, ale nie pobieżne i wyłącznie kosmetyczne! Dwadzieścia lat temu system opierał się on na dwóch filarach oszczędzania - prywatnym i państwowym, dzisiaj jest to wymieszana hybryda wszystkiego ze wszystkim, w której ciężko odróżnić co jest nasze a co ZUSu.

Opierając się na doświadczeniach z przeszłości i głosach ekspertów oraz zwykłych obywateli, chcemy zbudować nowy, sprawiedliwy, przejrzysty i stabilny system emerytalny. Ma być powszechny i nie może dyskryminować świadczeniobiorców ze względu na płeć. Nie wyobrażam sobie również utrzymywania nieuzasadnionych przywilejów emerytalnych.



Dziś jest tak, że najmłodsze osoby na rynku pracy - wszyscy poniżej 35 roku życia - nie są w ogóle informowani o tym, jakich emerytur mogą się spodziewać, jak ich składki pracują, czy są odkładane, czy przejadane przez system. To musi się zmienić! Każdy obywatel powinien wiedzieć w jaki sposób system funkcjonuje, jakie oszczędności zgromadził i jakiej emerytury może się spodziewać.

Sytuacja demograficzna wymaga na nas również tego, by przyszły system miał stabilne podstawy - odporność na wahania koniunktury i elastyczność względem zmian demograficznych to chyba najważniejsze założenie nowego projektu.

Nie da się ukryć, że na całkowitą zmianę sposobu wypłacania emerytur jest już bardzo późno, niestety z każdym kolejnym rokiem będzie jeszcze później, a zmiana jest konieczna. Nie wolno nam dopuścić do tego, by pewnego dnia emerytury przestały być wypłacane, a już teraz jest niestety tak, że zaufanie wobec ZUS jest skrajnie niskie. Pozostaje tylko zakasać rękawy i wracać do pracy.
Trwa ładowanie komentarzy...